Przed chwilą wspominałem o tym że najwięcej w sieci jest chińskich użytkowników, a już muszę donieść o zmasowanej akcji zamykania chińskich stron internetowych. Akcja jest prowadzona przez chińskie Państwowe Biuro ds. Internetu. Akcja ma uchronić chińską młodzież przed “brudem i wulgarnością” i jak dotychczas udało się zamknąć 1250 stron. Oto jak tłumaczy całą akcję Liu Zhengrong, zastępca dyrektora Państwowego Biura ds. Internetu:
“W ramach prowadzonych działań zatrzymaliśmy już 41 osób związanych z publikowaniem pornografii w Internecie. Nasze działania nie różnią się od tych prowadzonych w Stanach Zjednoczonych i Europie. Tam również odpowiednie instytucje zajmują się usuwaniem szkodliwych stron. Cel tej kampanii jest bardzo jasny. Chcemy stworzyć odpowiednie warunki korzystania z Internetu dla wszystkich młodych ludzi, aby w sposób bezpieczny i bardziej niezawodny mogli czerpać z niego korzyści”
Oczywiście polityka chińskich władz doczekała się natychmiastowej odpowiedz ze strony organizacji zajmujących się obroną praw człowieka.
Nicholas Bequelin z Human Rights Watch:
“Internet to wciąż otwarte pole walki o informacje. Zważywszy na fakt, że sam rząd poświęcił tej sprawie tyle uwagi i pieniędzy świadczy jedynie o tym, że Internet dla komunistycznych władz jest wciąż wielkim zagrożeniem”
Swoją drogą to co oni moga Chiną zrobić? Nic. Chociaż trzeba podziwiać chiński rząd za motywacje. Ponieważ porwali się z motyką na słońce. Zamknęli 1250 stron, a dziennie powstaje w chinach około 3000 nowych stron internetowych. Wszystkich raczej nie zamkną