Po skazaniu właścicieli The Pirate Bay nastąpiło masowe zamykanie przez właścicieli serwisów z linkami do torrentów w domenie .se. Wpływ na to ma wyrok oraz listowna “propozycje nie do odrzucenia” wysyłana do właścicieli trackerów przez organizację ochrony prawa autorskich. Propozycja, w wielkim skrócie, ma brzmienie: “Słyszałeś co spotkało TPB? A więc zamykaj sklepik jeśli nie chcesz skończyć tak samo.” Ale to nie koniec następstw wyroku w sprawie torrentów. Ostatni w szwedzkiej prasie ukazały się doniesienia o tym, że sędzia wydający na TPB wyrok nie był do końca taki bezstronny. Prawnicy The Pirate Bay już zapowiedzieli złożenie wniosku o kasację wyroku. Cuda w tej Szwecji odchodzą. Inaczej nazwać tego nie można.
Nie chodzi mi o to, że serwis przestał istnieć. Działa on nadal. Ale jeden z serwerów używanych przez The Pirate Bay trafił właśnie do szwedzkiego Narodowego Muzeum Nauki i Technologii (National Museum of Science and Technology). Pełni on role eksponatu muzealnego. A jak serwer dostał się do muzeum? Otóż został on odkupiony od policji, która to wcześniej dokonała jego konfiskaty jako dowodu. Serwer jest eksponatem na wystawie poświęconej wynalazkom które miały wpływ na ludzkie życie. Używany również jest w celu przypomnienia o ochronie praw autorskich.
Jaki był najdłużej nagrywany album w historii muzyki rozrywkowej. Oczywiście “Chinese Democracy” Guns N’ Roses. Nagranie go zajęło muzyką 13 lat. Tak więc nie ma się co dziwić, że trochę się wkurzyli kiedy album wyciekł przed premierą do netu. Ale to nic. Jeden z mieszkańców USA niejaki Kelvin Cogill umieścił na swoim blogu 9 (słownie: dziewięć) utworów z tej płyty w formacie mp3. I teraz ma przechlapane. Podpadł pod piractwo. I grozi mu pół roku więzienia. Ale najlepsze jest wycenienie start poniesionych przez kapelę. według FBI (bo aż Federalne Biuro Śledcze zostało zaangażowane w tą sprawę) jest to 730 tysięcy dolarów, ale według RIAA kwota ta wynosi aż 2,2 miliona dolarów. Niezła rozbieżność
. Ciekaw jestem jak to się skończy, bo w końcu iść to więzienia z a 9 empetrójek to trochę przegięcie.
Wspominałem ostatnio o pierwszej antypirackiej akcji dostawcy internetu. Pisałem tam o ryzyku. I proszę miałem rację (jak zwykle zresztą). Klienci masowo zaczynają rezygnować z usług firmy Aster. Podobno głównym powodem nie jest “ustawa antypiracka” lecz pogorszenie jakości usług, nie tylko w przypadku dostawy internetu. Poza tym klienci kręcą nosem na nowy regulamin w którym to firma zastrzegła sobie prawo zerwania umowy w każdej chwili, można powiedzieć, że według własnego widzimisię.
A ostrzegałem, że polityka trzech kroków może być ostatnimi krokami przed śmiercią.
I stało się. Pierwszy polski dostawca internetu zapowiedział odłączenie ludzi od sieci. Firma Aster zdecydowała się na ten rewolucyjny krok. W przypadku wykrycia przez Aster, że ktoś ściąga, udostępnia nielegalne pliki z muzyką, programami, grami itp. wówczas zostanie ostrzeżony prze firmę poprzez czasowe odcięcie od sieci. Jeśli to nie pomoże to nastąpi kolejne odcięcie, tym razem na dłużej. Jeśli i to nie pomoże wówczas Aster wystąpi o rozwiązanie umowy.
Zastanawia mnie czy to nie jest trochę samobójcza taktyka dla firmy. Bo nie oszukujmy się większość ludzi ściąga od czasu do czasu nielegalne materiały z sieci. A efektem będzie tylko rezygnacja aż usług firmy Aster na rzecz inne go dostawcy.