Po skazaniu właścicieli The Pirate Bay nastąpiło masowe zamykanie przez właścicieli serwisów z linkami do torrentów w domenie .se. Wpływ na to ma wyrok oraz listowna “propozycje nie do odrzucenia” wysyłana do właścicieli trackerów przez organizację ochrony prawa autorskich. Propozycja, w wielkim skrócie, ma brzmienie: “Słyszałeś co spotkało TPB? A więc zamykaj sklepik jeśli nie chcesz skończyć tak samo.” Ale to nie koniec następstw wyroku w sprawie torrentów. Ostatni w szwedzkiej prasie ukazały się doniesienia o tym, że sędzia wydający na TPB wyrok nie był do końca taki bezstronny. Prawnicy The Pirate Bay już zapowiedzieli złożenie wniosku o kasację wyroku. Cuda w tej Szwecji odchodzą. Inaczej nazwać tego nie można.
Nie chodzi mi o to, że serwis przestał istnieć. Działa on nadal. Ale jeden z serwerów używanych przez The Pirate Bay trafił właśnie do szwedzkiego Narodowego Muzeum Nauki i Technologii (National Museum of Science and Technology). Pełni on role eksponatu muzealnego. A jak serwer dostał się do muzeum? Otóż został on odkupiony od policji, która to wcześniej dokonała jego konfiskaty jako dowodu. Serwer jest eksponatem na wystawie poświęconej wynalazkom które miały wpływ na ludzkie życie. Używany również jest w celu przypomnienia o ochronie praw autorskich.
Norwegowie i Szwedzi nie przepadają za sobą, ma to związek z ich wspólną historia. Ktoś kogoś najechał, ktoś kogoś okupywał. Wiecie jak to jest, coś jak Polska i Niemcy. Kolejna odsłona konfliktu to podejście do sprawy wymiany plików przy pomocy sieci P2P. Podczas gdy w Szwecji trwa proces autorów serwisu The Pirate Bay, sąsiednia Norwegia zastanawia się nad legalizacją wymiany plików. Oczywiście legalizacja miała by dotyczyć pobierania plików w celach niekomercyjnych. Jak na razie głównym orędownikiem tego rozwiązania jest norweska Socjalistyczna Partia Lewicy i oczywiście wszyscy użytkownicy zasobów P2P.